niedziela, 11 sierpnia 2013

Pierwsze kroki w klubie fitness

Przepraszam za moją ostatnią nieaktywność na blogu. Trochę się u mnie zmieniło. Jutro rozpoczynam drugi tydzień diety :) przy okazji zapisałam się do popularnego klubu fitness - karnet mam na 3 miesiące i głowę pełną pomysłów, jak go wykorzystać.

Na razie udało mi się być na dwóch zajęciach - step i pure pump. Stepu chyba przedstawiać nikomu nie trzeba - doskonała zabawa połączona z ruchem. Jedyne, co mi przeszkadzało to niezbyt charyzmatyczna prowadząca i mało fantazyjny układ, który ćwiczyłyśmy. Jednak pure pump - rewelacja! Osobista trenerka powiedziała mi, że są to ćwiczenia ze sztangą. Trochę przerażona, zdecydowałam, że spróbuję. Stojąc przed salą jednak ogarnęły mnie wątpliwości - wokół same wysportowane dziewczęta i ja - tłusta foka ;) Przez chwilę miałam ochotę uciec. Jednak wytrwałam, podpatrzyłam, jak dziewczyny przygotowują się do zajęć. Każda z nas miała komplet przyrządów: step, hantle (same mogłyśmy wybrać sobie ich ciężar, ja postawiłam na 1kg), oraz dwie sztangi z różnym obciążeniem. Na początku wyglądało to kosmicznie, nie miałam pojęcia, do czego służyć nam będą aż dwie sztangi. Okazało się, że strach był niepotrzebny - trening polegał na 'tradycyjnych' ćwiczeniach z obciążeniem - wykroki, martwy ciąg, przysiady z obciążeniem na plecach. Było rewelacyjnie, co prawda nieraz musiałam zmieniać sztangę na lżejszą, jednak czułam, jak palą mnie wszystkie mięśnie. Po treningu krótki relaks w saunie i czułam się jak nowo narodzona, endorfiny w mojej krwi buzowały.

Sama może nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby się na nie wybrać, jednak osobista trenerka poradziła mi, że jeśli chcemy uzyskać najlepsze rezultaty, powinnyśmy ćwiczyć naprzemiennie ćwiczenia z obciążeniem z treningiem cardio. Same aeroby także pomogą wyszczuplić ciało, jeśli jednak chcemy zadbać o jędrność i elastyczność skóry, musimy uwzględnić pracę siłową naszych mięśni.

Także Kochane, nie bójcie się ćwiczeń z obciążeniem! 

Jutro będę ogarniać z trenerką ćwiczenia na siłowni, jestem podekscytowana, ale pełna dobrych myśli. Na pewno zdam relację z mojej kolejnej wizyty w klubie fitness. 

Keep calm and become fit! :)


wtorek, 16 lipca 2013

Witajcie!


Dziś chciałam zająć się tematyką opóźnionej boleści mięśni, potocznie zwanej zakwasami. Każda z nas na pewno niejednokrotnie miała z nimi do czynienia i pewnie nie raz zastanawiałaś się, jak się ich pozbyć. Aby móc walczyć z negatywnymi efektami ćwiczeń, trzeba dowiedzieć się, jaki jest mechanizm powstawania zakwasów.

Zakwasy powstają podczas ćwiczeń, gdy obciążony mięsień nie kurczy się, tylko jest poddawany rozciąganiu. Powstają wtedy mikrouszkodzenia w strukturze tkanki. Mitem jest pogląd o odkładaniu się kwasu mlekowego w mięśniach.

Jest kilka metod na pozbycie się zakwasów:


1.      Zimna kąpiel. Ma wielu zwolenników, jednak nie przeprowadzono jednoznacznych badań, potwierdzających jej skuteczność. Nie polecana jest gorąca woda ze względu na zbyt duże ryzyko obciążenia układu krwionośnego.
2.      Masaż. Gdy czujemy obolałe mięśnie, warto delikatnie uciskać bolące miejsca, używając olejków do masaży bądź zwykłej oliwki. Zrelaksujemy nie tylko swoje ciało, ale i umysł, zwłaszcza, jeśli uda nam się namówić kogoś bliskiego do wykonania takiego masażu ;)
3.      Regularne ćwiczenia. Tak, tylko regularny wysiłek uchroni nas od zakwasów. Im jesteśmy silniejsi, tym ciężej będzie nam przeforsować swoje ciało. I przede wszystkim będziemy znali granicę między przyjemnym zmęczeniem a bólem.


Keep going and become fit!





niedziela, 14 lipca 2013


Witajcie!


2 tygodnie wakacji za mną, a ja muszę ze wstydem przyznać: nic nie zdziałałam, jeśli chodzi o ćwiczenia... ba, nieograniczony dostęp do pełnej lodówki, mamine obiadki, wieczorne piwo ze znajomymi... nic dobrego to nie wróży. Jednak kiedy lepiej rozpocząć zmiany, jeśli nie w poniedziałek? :) jutro ponownie się zmierzę i zacznę od skalpela. Plan? Ćwiczyć około 4 razy w tygodniu, ponieważ w soboty i niedziele pracuję i muszę być wypoczęta. Tym razem... Daj Panie Boże, żeby tym razem wytrwać! 


zapraszam też na moją stronę na facebooku http://www.facebook.com/pages/Daily-Thinspirations ;)



poniedziałek, 17 czerwca 2013

Witajcie :)


Dziś było wyjątkowo ciężko. Nie dość, że upał, to jeszcze źle się czułam. Miałam wstać rano i odwalić skalpel, ale zaspałam i postanowiłam pójść pobiegać wieczorem. No i poszłam.
 T R A G E D I A. Było tak duszno, że pot lał się ciurkiem ze mnie. Wytrzymałam niewiele ponad 10 minut, bo złapała mnie kolka, która nie chciała odpuścić... Pocieszam się, że jutro też jest dzień. Za dwa tygodnie zobaczę się z rodzicami i chciałabym, żeby zobaczyli choć minimalną różnicę. Jem bardzo mało, więc możliwe, że uda się coś zrzucić....

niedziela, 16 czerwca 2013

Witajcie Kochane :)


Troszkę dziś zgrzeszyłam... ale kto mógłby się oprzeć truskawkom ze śmietaną? :) na pewno nie ja :) ale nadrobiłam skalpelem z rana :) Jak to jest, że nic mi się nie chce? Wolę napisać notkę na bloga niż wziąć się za naukę... i ta pogoda! :) Ale dzień drugi za mną, jestem głodna ale i zdeterminowana ;) dziś już prawie uległam, będąc w sklepie i widząc półkę ze słonymi przekąskami. Dałam radę, to najważniejsze :)


sobota, 15 czerwca 2013

Witajcie :)


Stało się. Już koniec z wymówkami. Dosyć wstydu, gdy spoglądam w lustro. Najwyższy czas to zmienić.
Postanowiłam podjąć wyzwanie i schudnąć do końca wakacji... czyli w około 3 miesiące (wciąż się łudzę, że nie będę mieć poprawek we wrześniu ;)

skoro dziś jest pierwszy dzień walki, pasowałoby się zmierzyć. Nie mam wagi na mieszkaniu (całe szczęście!;) dlatego cm powiedzą prawdę o mnie. Z góry ostrzegam- nie przeraźcie się... :)

pośladki: 107 cm
brzuch w najszerszym miejscu: 99.5 cm
talia: 90
udo w najszerszym miejcu: 62cm


no tak, przerażająco-motywujące ;___;
jaki mam plan?
ĆWICZYĆ CODZIENNIE :)
dziś zmęczę skalpel Chodakowskiej. Marzę o tym, żeby codziennie biegać i właśnie wykonywać któryś z zestawów ćwiczeń od Ewy. Wiadomo, jest sesja, różnie to będzie bywać z wolnym czasem, ale stanę na głowie i go znajdę, żeby ruszyć moje wielkie cztery litery sprzed biurka :)
Nie mówię nic moim bliskim. Nie powiem chłopakowi... chcę, żeby wszyscy sami zauważyli...


Trzymam kciuki za Was i za siebie. :)