dobranoc...
środa, 17 lipca 2013
wtorek, 16 lipca 2013
Witajcie!
Dziś chciałam zająć się tematyką opóźnionej boleści mięśni, potocznie
zwanej zakwasami. Każda z nas na pewno niejednokrotnie miała z nimi do
czynienia i pewnie nie raz zastanawiałaś się, jak się ich pozbyć. Aby móc
walczyć z negatywnymi efektami ćwiczeń, trzeba dowiedzieć się, jaki jest
mechanizm powstawania zakwasów.
Zakwasy powstają podczas ćwiczeń, gdy obciążony mięsień nie
kurczy się, tylko jest poddawany rozciąganiu. Powstają wtedy mikrouszkodzenia w
strukturze tkanki. Mitem jest pogląd o odkładaniu się kwasu mlekowego w
mięśniach.
Jest kilka metod na pozbycie się zakwasów:
1.
Zimna kąpiel. Ma wielu zwolenników, jednak nie
przeprowadzono jednoznacznych badań, potwierdzających jej skuteczność. Nie
polecana jest gorąca woda ze względu na zbyt duże ryzyko obciążenia układu
krwionośnego.
2.
Masaż. Gdy czujemy obolałe mięśnie, warto
delikatnie uciskać bolące miejsca, używając olejków do masaży bądź zwykłej
oliwki. Zrelaksujemy nie tylko swoje ciało, ale i umysł, zwłaszcza, jeśli uda
nam się namówić kogoś bliskiego do wykonania takiego masażu ;)
3.
Regularne ćwiczenia. Tak, tylko regularny
wysiłek uchroni nas od zakwasów. Im jesteśmy silniejsi, tym ciężej będzie nam
przeforsować swoje ciało. I przede wszystkim będziemy znali granicę między
przyjemnym zmęczeniem a bólem.
Keep going and become fit!
niedziela, 14 lipca 2013
Witajcie!
zapraszam też na moją stronę na facebooku http://www.facebook.com/pages/Daily-Thinspirations ;)
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Witajcie :)
Dziś było wyjątkowo ciężko. Nie dość, że upał, to jeszcze źle się czułam. Miałam wstać rano i odwalić skalpel, ale zaspałam i postanowiłam pójść pobiegać wieczorem. No i poszłam.
T R A G E D I A. Było tak duszno, że pot lał się ciurkiem ze mnie. Wytrzymałam niewiele ponad 10 minut, bo złapała mnie kolka, która nie chciała odpuścić... Pocieszam się, że jutro też jest dzień. Za dwa tygodnie zobaczę się z rodzicami i chciałabym, żeby zobaczyli choć minimalną różnicę. Jem bardzo mało, więc możliwe, że uda się coś zrzucić....
niedziela, 16 czerwca 2013
Witajcie Kochane :)
Troszkę dziś zgrzeszyłam... ale kto mógłby się oprzeć truskawkom ze śmietaną? :) na pewno nie ja :) ale nadrobiłam skalpelem z rana :) Jak to jest, że nic mi się nie chce? Wolę napisać notkę na bloga niż wziąć się za naukę... i ta pogoda! :) Ale dzień drugi za mną, jestem głodna ale i zdeterminowana ;) dziś już prawie uległam, będąc w sklepie i widząc półkę ze słonymi przekąskami. Dałam radę, to najważniejsze :)
sobota, 15 czerwca 2013
Witajcie :)
Stało się. Już koniec z wymówkami. Dosyć wstydu, gdy spoglądam w lustro. Najwyższy czas to zmienić.
Postanowiłam podjąć wyzwanie i schudnąć do końca wakacji... czyli w około 3 miesiące (wciąż się łudzę, że nie będę mieć poprawek we wrześniu ;)
skoro dziś jest pierwszy dzień walki, pasowałoby się zmierzyć. Nie mam wagi na mieszkaniu (całe szczęście!;) dlatego cm powiedzą prawdę o mnie. Z góry ostrzegam- nie przeraźcie się... :)
pośladki: 107 cm
brzuch w najszerszym miejscu: 99.5 cm
talia: 90
udo w najszerszym miejcu: 62cm
no tak, przerażająco-motywujące ;___;
jaki mam plan?
ĆWICZYĆ CODZIENNIE :)
dziś zmęczę skalpel Chodakowskiej. Marzę o tym, żeby codziennie biegać i właśnie wykonywać któryś z zestawów ćwiczeń od Ewy. Wiadomo, jest sesja, różnie to będzie bywać z wolnym czasem, ale stanę na głowie i go znajdę, żeby ruszyć moje wielkie cztery litery sprzed biurka :)
Nie mówię nic moim bliskim. Nie powiem chłopakowi... chcę, żeby wszyscy sami zauważyli...
Trzymam kciuki za Was i za siebie. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



